Miesiąc: Kwiecień 2010

Janusz Gross „Sąsiedzi”


Tematyki żydów i Szoah ciąg dalszy. Dziś najbardziej kontrowersyjna książka roku 2000, wywołująca przez dość długi czas spory wśród całego społeczeństwa. Jakoś wtedy zajęty byłem sporymi zmianami w moim życiu, potem sprawa przycichła i dopiero niedawno przypomniałem sobie o tej pozycji, widząc inną już książkę tego autora w księgarniach. Pomyślałem, że warto zapoznać się z czymś, aby wyrobić sobie własne zdanie na ten temat. No i już w dzien po lekturze jestem pewien, że to dla mnie początek długiej drogi zbierania tekstów i prób poznania faktów, a także  zrozumienia tego, co się stało. Ja nie mam wątpliwości co do istnienia antysemityzmu w Polsce, natykam się często na różne tego objawy, choć jakby wśród młodych nieco mniej, ale nie wiem czy moje spostrzeżenia są pełne, nie mam przecież zbyt wiele kontaktów wśród nastolatków.

Sasiedzi-Historia-zaglady-zydowskiego-miasteczka_Jan-Tomasz-Gross,

Odnoszę wrażenie, choć i tu nie jestem (jeszcze) znawcą, że materiał faktograficzny został zebrany przez prof. Grossa bardzo starannie. Nie wyobrażam sobie zresztą, by mogło być inaczej. To przecież naukowiec. No i z całą pewnością, jako jeden z wydalonych z Polski na skutek wydarzeń marcowych, zdawał sobie sprawę z burzy zarzutów, jakie ta książka wywoła. Bo przecież w Polsce o antysemityźmie się zbyt wiele nie pisze, marginalizując temat, sprowadzając go do obecności wśród nielicznych, mimo iż nie ogranicza się do tego. Gross pokazuje to całkiem dobrze w swojej książce, kiedy opisuje przyjazdy ocalałych Żydów do swych dawnych miejscowości, gdzie wszyscy dobrze znają temat pogromu. Tak właśnie jest, i trzeba mieć tą świadomość.

Reklamy

Primo Levi „Czy to jest człowiek”


Oto kolejna książka ocalałego więźnia Auschwitz. Chronologicznie pierwsza, ukazała się już w dwa lata po wojnie.Nie uzyskała zbyt dużego rozgłosu, co dotknęło mocno autora, którego celem było rozgłoszenie prawdy o niemieckich obozach zagłady i Holocauście. Musiało jednak minąć kilkanaście lat, by świat był w stanie zmierzyć się z okrutną prawdą.

„Czy to jest człowiek” to zupełnie inna gatunkowo książka niż „Pogrążeni i ocaleni”, o której pisałem jakiś czas temu. Bliżej jej do zwykłej opowieści, opisuje bowiem pobyt autora w obozie w Auschwitz, jak się tam znalazł i w jaki sposób udało mu się przeżyć okres uwięzienia.

Ale to lektura tylko na pozór podobna do tych znanych nam polskich opowieści Nałkowskiej, Borowskiego czy nawet Grzesiuka. Levi co prawda pisze tylko o sobie, z rzadka wspomina innych współwięźniów i obozowe historie zasłyszane. Zajmuje się swoją reakcją na nieludzkie traktowanie, opisując z chirurgiczną niemal precyzją koleje sewgo losu. Nigdzie dotą, a swojego czasu zdarzyło mi się przeczytać wiele podobnych historii, nie odczuwałem aż tak namacalnie tragedii tych ludzi. Kiedy Levi pisze o pracy w zimie, gdy lekko ubrany tylko w obozowy pasiak i drewniane chodaki zmuszony jest pracować po kostki w wodzie, czytelnik może poczuć się niemalże jak uczestnik tamtych wydarzeń.

Jacek Rębacz „Zakopane:Sezon na samobójców”, „Zakopane:Pokój z widokiem na cmentarz”


Postanowiłem tym razem opisać te dwie książki razem, bo tworzą całość. Każda z książek opowiada swoją historię do końca, ale łączy je i miejsce akcji, zaznaczone w tytule, i postacie najważniejszych bohaterów.

Obie zostały wydane przez Niezależną Oficynę Wydawniczą NOWA w serii superNowa Sensacja, co tłumaczy potencjalnemu czytelnikowi wszystko. Mamy przed sobą literaturę, którą niektórzy nazywają „męską”. Nie mam zamiaru dociekać na ile to stwierdzenie jest uprawnione, jedynie chcę zwrócić uwagę na pewien stereotyp. Ale zostawiam to ocenie innym…                                  

Piotr Klucha, były oficer WSI, obecnie jest prywatnym detektywem w zimowej stolicy Polski. W tej pieknej miejscowości także zdarzają się zbrodnie, ktos zatem musi je wyjaśniać, prawda? Nie chcę tu oceniać prawdopodobieństwa opisywanych zdarzeń, wszak to nie są książki historyczne. Chciałbym jedynie przekazać moje własne odczucia po lekturze tych dwóch powieści. Mamy oto w obu częściach bardzo, bardzo szybką akcję, praktycznie co 2-3 strony następują coraz to bardziej intrygujące wydarzenia, co sprawia, że naprawdę trudno oderwać sie od lektury. Nie ma tu może psychologicznie rozwiniętych rysów psychiki bohaterów, ale też i nie o to chodzi czytelnikom sięgającym po powieści sensacyjne.

Styl Rębacza jest prosty, lecz w żadnym razie nie prostacki. To po prostu dobry rzemieślnik, tworzący w ramach przyjętego przez siebie stylu. I to należy zdecydowanie pochwalić, dzięki temu czyta się świetnie, ale nie ma też chamstwa i zbędnych wulgaryzmów. Autorowi z całą pewnością udało się uzyskać realistyczny obraz zakopiańskiej rzeczywistości, jakże znajomy mieszkańcom innych małych miasteczek.

Powieść jest pełna akcji, a szybkość wydarzeń podkreśla używanie przez Rębacza krótkich zdań. Dzięki temu nie ma ani chwili na zaczerpnięcie oddechu. Odłożenie raz rozpoczętej lektury niemalże niemożliwe. Proponuję zatem zarezerwować sobie czas i nie zaczynać późnym wieczorem, jeśli mamy wstać wcześnie rano następnego dnia.

Moim zdaniem największą zaletą obu powieści jest odtworzenie realnego życia w Zakopanym. Pisane z pozycji mieszkańca opowieści wplecione w tok wydarzeń rzucają światło w rejony niedostępne dla „ceprów” zjeżdżających do zimowej stolicy Polski. Dzięki temu zabiegowi autorowi udaje się uprawdopodobnić opisywane wydarzenia. Bo tak naprawdę podobnie dzieje się w wielu miejscowościach naszego kraju.

Wszystkie te elementy tworzą dobrą literaturę, którą czyta się jednym tchem. I zaostrza apetyt na ciąg dalszy.

Trudi Canavan „Kapłanka w bieli”


Uległem i ja tej fali popularności. Nie było mi łatwo znaleźć wolny czas na tak obszerne dzieło (680 stron), ale jakoś w kilka wieczorów, niejako w ramach odpoczynku po ciężkich obowiązkach dnia codziennego, udało mi się przeczytać tę pozycję. Przyznać muszę, że wcale nie żałuję.

Dawno już nie zdarzyło mi się czytać zachodniej fantasy. Od dobrych kilku już lat coraz rzadziej sięgam po ten niegdyś bardzo przeze mnie lubiany (uwielbiany?), gatunek. Miałem bowiem coraz więcej zastrzeżeń do schematyczności, ocierającej się po prostu o zwykły banał. Lubię być zaskakiwany podczas lektury, lub też dowiadywać się czegoś o świecie bądź ludziach i ich wzajemnych relacjach. Tego w całym gatunku coraz mniej.

Książka Canavan jest jej drugim – po bardzo popularnej i u nas „Trylogii Czarnego Maga” – cyklem, noszącym nazwę „Ery Pięciorga”. Przyznam szczerze, że jeszcze nie poznałem tamtej historii. Ale „Kapłanka w bieli” podobała mi się. Świat skonstruowany jest dość spójnie, są też człekopodobne rasy (ludzio – ptaki i rybo – ludzie, wg mojej opinii), dobrze opisane też są wzajemne relacje pomiędzy sąsiadami, różne religie i to wszystko, co tworzy cały sztafarz dekoracji dla fabuły. W tychże dekoracjach obserwujemy działania bohaterów, wielu bohaterów tej opowieści. Mimo dobrego tuzina, ani na chwilę nie jesteśmy zdezorientowani, a w miarę rozwoju akcji ich losy splatają się z sobą dość sprawnie. Wszystko to opisane dość dobrym językiem w sposób mocno wciągający. No i zakończenie niby przewidywalne, a przecież pozostawiające ochotę na ciąg dalszy.

Są też i potknięcia, są braki i nieco dłużyzn tu i ówdzie, których spokojnie można by uniknąć, kondensując niektóre sceny. Nie udało się też autorce uniknąć stereotypów, od tych najbardziej oczywistych (biali są, jakżeby inaczej, dobrzy, a źli ubrani na czarno) do troche bardziej zawoalowanych. Ale tak to już chyba musi być, kiedy przyjmuje się konwencje epickiej fantasy.

Osobiście mam zamiar sięgnąć po ciąg dalszy, bo tom pierwszy to kawał dobrej prozy. Może nie jest to arcydzieło, ale z całą pewnością rzecz warta uwagi, zwłaszcza dla fanów gatunku.

Szczepan Twardoch „Przemienienie”


Nadal nie jestem w stanie uwolnic się od Twardocha. Ale taka mija natura – jesli tylko przeczytam coś dobrego, maniakalnie wręcz poszukuję wszędzie następnych książek i nie ustaję, dopóki ich wszystkich nie przeczytam. Takie zboczenie.

Chronologicznie rzecz biorąc, to właśnie przedostatnia pozycja w dorobku tego młodego jeszcze  twórcy. Już widać owo odejście od stricte fantastycznych opowieści. Ale to wcale nie zarzut, wręcz przeciwnie. Widać, że radzi sobie najlepiej z tym, co lubi robić i co z pewnością jest jego pasją (vide opis stieczkina, którego otrzymuje główny bohater).

Książka opisuje historię młodego funkcjonariusza SB, który przychodzi do służby w połowie lat osiemdziesiątych. Pomijając wchodzenie w szczegóły dodam tylko, że odkrywa coś w rodzaju spisku, sięgającego dalej niż wyobraźnia większości ludzi. Obiektywnie rzecz biorąc, to właśnie ów spisek, samo jego rozwiązanie zupełnie do mnie nie przemawia, jakby zostało napisane w wielkim pośpiechu. Ale być może przestaję być obiektywny, może dla innych to będzie coś wspaniałego?

„Przemienienie” posiada jednak inne zalety, które bez wątpienia świadczą i o wielkości autora i o wartości książki samej w sobie. Oto opis realiów życia po prostu powala każdego, kto pamięta choć trochę tamte czasy. Opisy wypraw do Pewexu po papierosy są naprawdę przedstawione w sposób wręcz mistrzowski. Jestem zdania, że książka powinna być wykorzystywana na lekcjach historii najnowszej, jeśli ktoś w ogóle zajmuje się tym w szkołach.

Primo Levi „Pogrążeni i ocaleni”


Od wielu już lat staram się w każdą niedzielę i/lub święta wstawać rano, gdzieś tak o szóstej i, korzystając z niemal absolutnej ciszy, przeczytać jakąś naprawdę dobrą książkę. Dziś rano na pewno się udało. Przeczytałem coś, co nie tylko sprawiło mi ogromną przyjemność, ale i skłoniło do rozmyślań. Poczułem się naprawdę przyjemnie, jak niegdyś, dawno temu. Nadal pamiętam wrażenie, jakie wywarła na mnie lektura „Medalionów” Zofii Nałkowskiej, kiedy miałem z dziesięć czy jedenaście lat. Od tamtej pory przeczytałem spokojnie ponad setkę różnych książek na temat obozów zagłady, z całego świata, przeważnie wspomnień, ale nie tylko. I świetnie rozumiem Leviego w chwili, gdy pisze o tym, że nie rozumie Niemców. Ja sam, juz przed dekadą, postawiłem sobie to samo pytanie. I im więcej czytam, tym mniej wiem, poznaję bowiem nowe relacje, odkrywam nowe sytuacje, które niejednokrotnie wywracają na nice to wszystko, co wiedziałem dotąd.

Książka naprawdę jest wstrząsająca, choć nie ma w niej przedstawień okropienstw jako takich. Mamy raczej do czynienia z żywym świadkiem, który opowiada nam nie dokładną relację tamtego czasu (uczynił to już wcześniej w książkach „Rozejm” i „Czy to jest człowiek”, również wydanych przez Wydawnictwo Literackie), ale raczej przedstawia nam owoc swoich refleksji, które dojrzewały w nim przez lata. I dzięki temu czyta się to tak, jakby słuchało opowieści podczas spotkania na żywo.Primo Levi "Pogrążeni i ocaleni"

Jestem przekonany, że rocznica Katynia to bardzo dobry czas na tego typu refleksje. Wyszło mi to dość przypadkowo, o tej książce myślałem już od jakiegoś czasu, trafiając na nazwisko autora przy okazji innych lektur. I wiem już, że od jutra zaczynam poszukiwania innych jego dzieł. Bowiem jestem naprawde pod ogromnym wrażeniem. Może nie wyrażam się tutaj zbyt jasno, ale moim zamiarem jest przekazanie każdemu, że to jedna z tych książek, które po prostu znać trzeba. Bo to jest nie tylko suchy zapis historii okrutnego ludobójstwa II wojny światowej, ale i nadal mocno aktualne rozważania o istocie człowieczeństwa. To zawsze ważny temat, jak sądzę.

Ciągle szukam w swej pamięci uczuć, jakie budziło we mnie czytanie tej książki. Jest w niej coś, co intryguje czytelnika. Odnoszę wrażenie, że efekt ten wywołany jest postawą Leviego, który niczego nie tai i nikogo nie oskarża. Zawsze stara się „po prostu” zrozumieć, jak to się stało, jak można było dopuścić do podobnych rzeczy. Przypomina te słynne eksperymenty dowodzące, że w każdym człowieku istnieje zarówno ofiara, jak i kat i często przypadek decydował w warunkach obozu zagłady o ty, kto kim zostawał i, co było niemalże równoznaczne, o tym, kto przeżywał ten koszmar. Wszak o przeżyciu decydowały głównie ekstra racje żywnościowe, a ich zdobycie wymagało naginania norm i daleko posuniętego egoizmu. O tym niewielu ocalonych pisało z podobną szczerością.

I jeszcze jedno. Otóż Levi przedstawia nam myśli, jakich doznawali ludzie ocaleni w pierwszych dniach, tygodniach, miesiącach po wyzwoleniu, po uświadomieniu sobie, że to oni, właśnie oni na tyle milionów ludzi, przeżyli. I naraz okazywało się, że ta świadomość jest sporym obciążeniem. Naraz zaczynali pytać samych siebie : dlaczego właśnie ja? dlaczego ja, a nie mój sąsiad z baraku, kolega z obozowej rzeczywistości, albo moja rodzina ? Dlaczego to ja, a nie ktoś bardziej wartościowy dla ludzkości, jak ten profesor władający pięcioma językami? I tak pytać samego siebie można by bardzo długo…

Levi to naprawdę ważny głos w historii Holocaustu. Bardzo byłbym zadowolony, gdyby dzięki temu tekstowi ktoś sięgnął po jego książki, cały czas aktualne, świetnie napisane i stawiające pytania. Literatura najwyższej próby

Krzysztof Kotowski „Obława”


W ramach relaksu dobrze jest czasem poczytać coś lekkiego. To jedna z tych książek, thriller political fiction, jak to teraz modnie się nazywa (to dla mnie jedna z niewyjaśnionych zagadek: dlaczego właśnie marketingowe terminy są zawsze jedynie angielską kalką? to przecież ma być kreatywne środowisko, he,he..). Dostajemy dokładnie to – agentów wywiadu i kontrwywiadu, polityków cynicznych i skorumpowanych, dziennikarzy i trochę przemocy. Wszystko, rzecz jasna, wstrząśnięte, nie zmieszane, jak podaje nam w przepisie na murowany hit klasyk gatunku. Nasz autor zdaje się trzymać tej formuły i jego wypiek wychodzi całkiem dobry. Jako były dziennikarz wyróżnia się nie tylko świetną wiedzą o zakulisowych rozgrywkach ludzi przy władzy. No i świetnie pisze, niemalże idealnie w swoim gatunku – zdania krótkie, często nawet dwu, trzy wyrazowe wręcz świetnie podkreślają klimat opowieści, i do tego stanowią świetną lekture dla wszystkich producentów filmowych. To naprawdę może być przebój.Krzysztof Kotowski Obława

Nie będę pisał o samej fabule, bo to nie oto przecież chodzi. Każdy potencjalnie zainteresowany na pewno książkę zdobędzie. Warto, jeśli tylko ktoś jest fanem gatunku. Pozostałym raczej radzę trzymać się z daleka.