Emilia Batura, Komeda. Księżycowy chłopiec


Krzysztof Komeda to jedna z tych postaci, które w ciągu lat obrosły legendą. Jego krótkie i zarazem intensywne życie do dziś dnia budzi wiele zainteresowania. Wiele informacji niesie ze sobą książka Emilii Batury zatytułowana Księżycowy chłopiec. (więcej…)

Reklamy

Wrocławskie Targi Dobrych Książek 2016


Do tej pory unikałem targów książki, o czym pisałem także i na tym blogu. Nie przepadam za tłumem, nie zbieram autografów, nie lubię atmosfery polowania na okazje. Wszystkiemu winne są traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, kiedy to po książki i zeszyty stałem z mamą w ogromnych kolejkach straganów ustawianych specjalnie na tę okazję na wrocławskim placu Wolności. W tym roku postanowiłem jednak choć na chwilę wybrać się na, bądź co bądź, święto literatury, nawet jeśli obok sprzedawano skarpetki na stoisku firmy, której nie będę w tym miejscu reklamował. (więcej…)

Koniec z książkami?


Od kilku miesięcy właściwie pisanie o książkach w formie bloga straciło dla mnie większy sens. Morze tak zwanych recenzji ogranicza się do nowości wydawniczych, nikt nie chce czytać o powieści wydanej przed rokiem, nie mówiąc o starszych. Za ilością nie idzie w parze jakość, ale w końcu nie można się spodziewać co miesiąc nowej książki Stasiuka, Twardocha, Chutnik czy Tokarczuk. Listy zaś książek coraz bardziej przypominają o tym, że biznes robi się na ściankach i targach, powieść jest towarem a twórca musi mieć ładną buzię i dobry makijaż. Zupełnie nie ma w tym roli słowa pisanego.

Pisanie o książkach wymaga również styczności z bestsellerami sieci handlowej sprzedającej tandetne świeczniki. To również przekracza moje możliwości, czytanie wypocin Katarzyny Bondy powinno być karą w piekle, podobnie jak zetknięcie się z gimnazjalnym humorem Marty Kisiel albo śmiesznymi do bólu strachami amerykańskich prowincjonalnych strachów serwowanych na kilogramy opasłych tomów Stephena Kinga. Prawdziwa literatura zdaje się być gdzieś indziej.

Można też pisać o tym, co pisarz lub pisarka zjada na śniadanie, dlaczego bieganie wspomaga proces twórczy bądź też analizować zdjęcia biurka. Można nawet pisać o tym, co dana osoba ostatnio napisała na Facebooku lub umieściła na Instagramie. W ten sposób dziś odbiera się literaturę.

Podążanie za modą w tym rejonie mi zupełnie nie wychodzi, niemniej jednak próbuję coś zrobić z kryzysem wieku średniego. I dlatego zacząłem pisać na tematy bardziej modne, a mianowicie o muzyce i serialach. Jeśli dobrze pójdzie, zacznę może blogować o parentingu albo zwyczajnie o lifestyle’u z dużego miasta w naszym kraju. Póki to nie nastąpi polecam poczytać o tym, dlaczego kocham Boba Dylana i uważam, że Nobel należał mu się jak psu buda:

http://www.tysol.pl/a1528-Bob-Dylan-wielkim-poeta-jest

 

A jeśli ktoś nie lubi Dylana, ale za to kocha historyjki opowiadane za pomocą ruchomych obrazków, polecam tekst traktujący o serialach. Nie będzie to jednak kolejny pean zachwytu nad tym, co robi nudny i przewidywalny do granic amerykańskiej popkultury Netflix, a wyprawa w nieznane, do nieodkrytych lądów cywilizacji o podobnym potencjale technicznym, posiadającej jednak zupełnie inny stopień wrażliwości. Jeśli się nie boicie opuszczenia znajomych lądów i porzucenia chwilowych mód, zapraszam do wspólnej podróży tutaj:

View story at Medium.com

Ewa Karwan-Jastrzębska, Banda Michałka


Oto znak czasów – obrazek łatwiej przyswoić niż słowo pisane. To po pierwsze. Po drugie – jest zdecydowanie krócej, zarówno dla odbiorcy jak i samego twórcy. Więc w sumie, bez większych wstępów i fajerwerków, po raz pierwszy na tej stronie materiał wideo. Prosty i krótki, bo cóż można powiedzieć o książce dla nieco większych dzieci poza tym, że fajnie się czyta, choć jest pełna wad i klisz, której nie da się znieść w tak zwanej dorosłej prozie? Zresztą, posłuchajcie i zobaczcie, to jedynie 70 sekund, więc nawet przy rozczarowaniu strata niezbyt wielka.

 

Przy okazji – zapewne materiałów wideo będzie więcej, to się jeszcze okaże w przyszłości. Oczywiście, nie chodzi jedynie o popularność tej formy, ale o pewne znużenie tradycyjnym przekazem pisanym, który w sieci chyba jednak traci na znaczeniu. Pozostanę zatem przy progowaniu książek wydanych na papierze, chwytając się przy tym również i innych sposobów dotarcia do odbiorców, których można w ten sposób przekonać do sięgnięcia po tę czy inną pozycję z księgarskiej bądź bibliotecznej półki.

Łukasz Bertram, Obieg NOW-ej


Niedawno minęło czterdzieści lat od chwili gdy narodził się Komitet Obrony Robotników. Powstanie pierwszej opozycji pociągnęło za sobą cały szereg kolejnych inicjatyw. Jedną z nich było stworzenie niezależnego wydawnictwa, które postawiło sobie za cel przełamanie monopolu informacyjnego i wydawniczego rządzącej partii komunistycznej. Wydawnictwem tym była NOW-a, historię której prezentuje książka przygotowana przez Instytut Pamięci Narodowej. (więcej…)